Sport i turystyka przed 1939

Sport i turystyka przed 1939
Myliłby się ten, kto by przypuszczał, że WKN wraz z pobudowaniem górskich baz, przeniósł swoją podstawową działalność ze stolicy w Tatry i Karpaty. Nadal w swej podstawowej działalności pozostał klubem nizinnym, służącym milionowej stolicy. Nie było małej czy większej imprezy narciarskiej w Warszawskim Okręgu czy w skali krajowej, aby działacze WKN nie włączali się w nie całym sercem. Warto pamiętać, że w tamtych latach WKN posiadał już sporą gromadkę narciarskich sędziów okręgowych, m. in.: Jan Chowańczak, Maksymilian Dudryk (który byłw 1907 r. jednym z inicjatorów założenia pierwszego na terenie kraju stowarzyszenia narciarskiego pod nazwą Karpackie Towarzystwo Narciarzy), Franciszek Trzepałko, Wacław Weker, Zakrzewski. W 1933 roku przy Polskim Związku Narciarskim została utworzona Komisja Narciarstwa Nizinnego. Przewodniczącym tej Komisji został Stanisław Barzykowaki, a sekretarzem Marian Frühauf. Obaj ci ludzie byli zresztą rzadkimi, jak na ten czas w Warszawie, instruktorami narciarstwa. Marian Frühauf był przy tym współautorem pierwszego w Polsce podręcznika narciarstwa nizinnego. Około 1935 roku w skład Rady Narciarskiej PZN ze strony WKN wchodzili: jako prezes Aleksander Bobkowski, płk. Tadeusz Fonferko, kpt. Marian Frühauf i płk. Stanisław Barzykowski. W rok później, w roku 1936 Klub usadowił się w siedmiopokojowym lokalu przy ul. Marszałkowskiej 97 lok. 2. Ale i poprzednio bez takiego luksusowego lokalu pracowano bardzo aktywnie. Już wcześniej, w 1929 roku, aktywny udział w organizowaniu Międzynarodowych Zawodów FIS w Zakopanem brali inż. Bobkowski, płk. Jungrav i Edyta Wargenau, a w organizowaniu Mistrzostw Świata FIS w tym samym miejscu ale dziesięć lat później obok poprzednio wymienionych wzięli udział również inni członkowie WKN: Stanisław Barzykowyki, Józef Mazurek, bliźniacy Aleksander i Kazimierz Schiele, Franek Trzepałko, Wacław Weker i Maksymilian Dudryk. Współpracowano przy tym z szeregiem innych organizacji sportowo turystycznych jak WTW i Yacht Klub (latem), PTT, gdzie Stanisław Barzykowski był członkiem Zarządu Okręgu Warszawskiego i Warszawski Okręgowy Związek Narciarski, którego większość stanowili członkowie WKN. Szeroka akcja propagandowa, jaką prowadzono m.in. przy przy pomocy filmów uzyskiwanych przez poselstwa Szwecji i Szwajcarii zmuszała do organizowania coraz większej ilości kursów szkoleniowych. Już nie wystarczała Chochołowska i Rafajłowa, zaczęto urządzać takie kursy również i na Wileńszczyźnie. Co roku w lokalu klubowym otwierano wystawy prac fotograficznych, związanych tematycznie z działalnością turystyczną. Do Klubu wstępowali ludzie zajmujący wysokie stanowiska w administracji państwowej. Honorowym członkiem WKN był również prezydent Rzeczypospolitej Ignacy Mościcki. Na zaproszenie Prezydenta przedstawiciele WKN złożyli mu wizytę w Zamku Królewskim. Żelazną zasadą sportu jest, że z biegiem czasu ilość musi przejść w jakość. Tak też było w WKN-ie, choć Klub ciągle podkreślał swoją służbę dla "mas". Ale był w gruncie rzeczy również klubem sportowym. Prócz więc kursów, turystyki, wycieczek i budowy schronisk, coraz czyściej urządzano zawody sportowe. Zaczęło się od nieznanego wtedy jeszcze skikjöringu w 1923 roku w Alejach Ujazdowskich, czyli narciarskich wyścigów za końmi. Potem - zawody na Bielanach. Biurokracja, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie jest wynalazkiem nowym, ale istniała już w roku 1925 i oto anegdotyczne, choć zgodne z prawdą wspomnienie jednego z działaczy WKN: "Udaliśmy się do magistratu, aby przedłożyć w imieniu narciarzy prośbę o zniżkę na przewóz nart w stołecznych tramwajach. Urządzaliśmy wówczas wiele wycieczek podmiejskich i zależało nam na tym, aby ułatwić udział w nich zwłaszcza zawsze chorej na puste kieszenie młodzieży. Wzięliśmy z sobą narty, które przedstawiając naszą prośbę, pokazaliśmy kompetentnemu naczelnikowi. Naczelnik i pewien jego podejrzliwy referant nie wytrzymał i usłużnie pochyliwszy się do ucha naczelnikowi zbyt głodno szepnął: 'Niech się pan nie da nabrać panie naczelniku, to tylko tak niewinnie wygląda, ale w tramwaju zajmuje o wiele więcej miejsca - oni od tego odkręcili kółka'". Sportowe ambicje są stare w WKN-ie jak stary jest ten Klub. W rok po jego powstaniu, na V Mistrzostwach Polski w Krynicy startujący po raz pierwszy reprezentant nizin Falkowski w biegu dla panów powyżej 30 lat zajął VI miejsce, zaś w biegu pań - Irena Popielska VII miejsce. W następnym roku też w Krynicy zawodniczka WKN Eugenia Segeda zajęła VIII miejsce, a na Mistrzostwach w roku 1927 w biegu na dystansie 18 km w klasie starszych Tadeusz Falkowski zajął IV miejsce. Pierwszy raz na łamy prasy trafili przedstawiciele WKN już w 1925 r. Oto fragment artykułu("Stadion" z listopada 1925 roku): "Dużą przyszłość mają przed sobą dwie młode zawodniczki z Warszawskiego Klubu Narciarskiego - panna Eugenia Segeda i panna Irena Popielska. Obie brały po raz pierwszy udział w zawodach w Krynicy i obie osiągnęły wspaniałe czasy. Trzeba nie zapomnieć, że wyścig ten stawiał wymagania, jak może żaden z odbytych przedtem w Polsce.(...)Jeszcze ubiegłej zimy warszawscy narciarze prawie że nie byli brani pod uwagę, dzisiaj jednak nie bez szans staną do zawodów w II klasie tacy jak Jaworski z AZS-u lub Rudnicki, a z Warszawskiego Klubu Narciarskiego - Kolasiáski i Falkowski (klasa starszych)". Już w tamtym czasie zaczęło się "zdradzanie" biegów płaskich na rzecz efektowniejszych i mniej męczących zjazdów. "Zdrady" te jak się okazało tak samo, jak te powojenne, zostały skwitowane sukcesami. Oto co czytamy w kronice WKN z lat 30-tych: "Na przykład w 1931 roku w biegu na 16 km IV miejsce zajmuje Schiele, ten sam, który pięć lat później zostaje mistrzem Okręgu Warszawskiego w slalomie. W tych samych mistrzostwach a potem w następnych w roku 1937 w złożonym biegu zjazdowym, w slalomie i w biegu zjazdowym tytuł Mistrzyni Okręgu zdobywa reprezentantka WKN inż. Eligia Turska." Ciągnął się w górę nie tylko sportowy wyczyn, pięła się też wzwyż kwalifikowana turystyka. Zaczęły się liczyć odznaki. Turystyka łączyła. Klub był organizacją ludzi zżytych ze sobą, całe rodziny należały do niego. Oto jak charakteryzuje tamten okres jeden z działaczy WKN: "Właśnie na działalność popularyzatorską i turystyczną kładliśmy w naszym klubie największy nacisk. I tu już bezwzględnie przodowaliśmy. Chociaż taką imprezę jak Mistrzostwa Tatr Zachodnich z biegiem zjazdowym z Rakonia w programie trzeba jeszcze zapisać na konto naszych osiągnięć czysto sportowych. Turystów też mieliśmy znakomitych. Co roku któryś z naszej wukaenowskiej braci zdobywał odznakę górską, odznakę PZN. Pamiętam, że pierwszą taką odznakę zdobywali - Stanisław Sierakowski, Wanda Burakowska, Stanisław Orczykowski, Aleksander Schiele, Antoni Hlebko, Stefan Krygier, nie mówię już o odznakach srebrnych i brązowych, które zdobywaliśmy, można rzec masowo. Na tym właśnie odcinku walczyliśmy o nagrodę Prezydenta Rzeczypospolitej Polski, a potem o nagrodę Ministra Komunikacji. O ile w punktacji o nagrodę Prezydenta zajęliśmy ostatecznie 16 miejsce, to nagrody Ministra Komunikacji byliśmy już znacznie bliżej, zdobyliśmy bowiem VI miejsce na prawie setkę uczestniczących w tej walce klubów. Ale nasi turyści nie stronili także od tej podstawowej formy zaprawy, jaką były biegi o sprawność. Mieliśmy wiele złotych, srebrnych i brązowych odznak sprawności narciarskiej. Byliśmy klubem narciarskim tak typowym dla tamtych 30-tych lat, kiedy to gromadził całe rodziny ojców, dzieci, w naszych akcjach narciarskich wielokrotnie brały udział dwa a nawet trzy pokolenia z jednej rodziny. Nic więc dziwnego, że Klub wrastał w życie wielu rodzin i praca w nim stawała się treścią dla szerokiego grona działaczy. To między innymi ustalało kierunek rozwoju Klubu i dlatego WKN działał szczególnie aktywnie na polu turystyki, a mniej na odcinku sportowym. Byliśmy co prawda daleko od gór, ale na szczęście mieliśmy schroniska... Te schroniska położone wśród najpiękniejszych terenów zimowych pełne był zawsze naszych wycieczek, kursów i włóczęgów-indywidualistów."